Wielkie żarcie! - Bococa Bistro

Czas mi ucieka przez palce. Nagle z lata zrobiła się jesień, a z jesieni zima. Dobrze, że data w kalendarzu uświadamia mi, że jest już grudzień. Dzięki temu przynajmniej nie zapominam, że przed wyjściem z domu trzeba ubrać płaszcz, szal, kozaki i rękawiczki...

Już kiedyś pisałam, że bardzo lubię okolice Placu Inwalidów. Mam sentyment do tego miejsca, mieszkałam tam kiedyś. Teraz nadal tam bywam, kilka razy dziennie przecinam Plac Inwalidów pieszo albo tramwajem. Jakże wielka była moja radość kiedy nagle pojawiła się tam Bococa Bistro. Wyrosła jak spod ziemi, jakoś na początku marca tego roku. Kusiła smakowitym menu wypisanym kolorową kredą na tablicy przed wejściem. Kusiła minimalistycznym i zarazem przytulnym wnętrzem. Codziennie przechodziłam/przejeżdżałam tamtędy i ślinka mi ciekła. Przez całą wiosnę i całe lato. W końcu nadeszła jesień, a ja doszłam do wniosku, że dłużej już tak nie mogę przechodzić i tylko zerkać do środka jak rasowy podglądacz.

Październik. Złota jesień. Środa. Wieczór. Chłodny wiatr. Bococa Bistro!

Wchodzimy do środka trochę zmarznięte i głodne jak wilki. W środku ciepło i przyjemnie. Jest duży stół. Można usiąść na czymś, co przypomina herbatnik (niestety jest zajęte...). Wybieramy niewielki stolik przy oknie, z widokiem na przystanek tramwajowy. Menu wypisane na wielkiej tablicy kolorową kredą. Ciężko się będzie zdecydować! Po dłuższym namyśle wybieramy trzy różne dania, żeby się nimi podzielić i spróbować kilku potraw. Bierzemy lunch dnia czyli bakłażanową lasagne z serem feta w pomidorowym sosie, ziołowe roladki ze schabu z musem jabłkowym, pieczonymi ziemniakami i gotowanymi warzywami oraz sakiewki szpinakowe z farszem warzywnym w błękitnym sosie serowym. Do tego karafkę białego wina. Tak, będzie uczta!

Po kilku chwilach z radością pałaszujemy już naszą kolację. Ciężko zdecydować, co nam smakuje najbardziej. Lasagne jest bardzo smaczna, sos prawdziwie pomidorowy. Prawdziwa uczta dla miłośników warzyw. Roladki ze schabu w połączeniu z musem jabłkowym i pieczonymi ziemniaczkami to chyba najbardziej sycące danie z tych wybranych przez nas. Moim faworytem zostaje danie nr 3 czyli sakiewki szpinakowe oblane sosem z błękitnego sera. Niebo w gębie!

Po kolacji przyszedł czas na deser. Nie wiem czy będziemy w stanie go zmieścić po takiej ilości pysznych potraw, które zjadłyśmy, ale nie możemy się opanować. Ciasto czekoladowe wygląda fantastycznie! Bierzemy jeden kawałek na spółkę. Ciasto jest bardzo bardzo czekoladowe, smakuje jeszcze lepiej niż wygląda. To chyba jedno z lepszych ciast czekoladowych, jakie jadłam! Nie jest za słodkie, nie jest suche, smakuje prawdziwą czekoladą. Idealne zakończenie bardzo udanego wieczoru.

I tak właśnie w październiku pokochałam Bococę. W listopadzie wróciłam na fantastyczny krem z dyni, który również mnie nie zawiódł. W grudniu też wrócę. Może tym razem na śniadanie?

Bococa Bistro
Plac Inwalidów 7
Kraków

Lunch dnia (bakłażanowa lasagne): 18 zł
Roladki ze schabu: 19 zł
Sakiewki szpinakowe: 18 zł
Karafka białego wina: 24 zł
Ciasto czekoladowe: 9 zł








3 komentarze:

  1. Ciasto wygląda apetycznie:-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Szpinakowe sakiewki rzeczywiście obłędne :)
    również polecam :)

    OdpowiedzUsuń