Grzane piwo w Antycafe

Pech mnie prześladuje!

Ten tydzień był dla mnie trochę zakręcony. Bardzo się cieszę, że jakoś udało mi się przetrwać do piątku… Mam nadzieję, że od jutra będzie już trochę mniej pechowo. Z samego rana wybieram się do Warszawy, co mnie niezmiernie cieszy, bo nigdy nie miałam okazji być tam dłużej niż kilka godzin. Relacja w z wycieczki do stolicy pojawi się tutaj początkiem tygodnia. Dziś natomiast odwiedzimy  knajpkę, o której już wcześniej chciałam wspomnieć.

Antycafe, Klubokawiarnia Bez Widoków. Klikanaście sekund od Rynku, mniej więcej w połowie Sławkowskiej, szklana witryna, szklane drzwi. Wnętrze ciekawe, niektóre fotografie i malunki na ścianach trochę szokujące. Bywałam tam wiele razy, ale zawsze po zmroku, kiedy lokaj pękał w szwach, przez co nigdy nie udało mi się zwrócić uwagi na takie szczegóły. Dwa bary, sporo miejsca do siedzenia, dobra muzyka. Jest też niewielka scena, na wypadek koncertu. Rzut beretem do Jazz Rock Cafe (wystarczy zejść do podziemi). To miejsce ma klimat, bez dwóch zdań.


Po południu w lokalu jest jeszcze dużo miejsca. Zajmujemy wygodną kanapę na końcu sali, nade mną wisi fotografia mężczyzny odzianego jedynie w slipy ;) Przy barze miła dziewczyna poleca nam grzane piwo – do wyboru jasne i ciemne. Ciemny czeski Kozel z sokiem imbirowym idealnie rozgrzewa w chłodny dzień. Nie spodziewałam się, że to piwo podane na ciepło smakuje tak dobrze! Wyczuwam nutę karmelu, z którą komponuje się imbir. To chyba jedno z najlepszych grzanych piw jakie kiedykolwiek piłam. Kolejny smak jesieni odkryty. Czas mija leniwie przy rozmowie i dobrej muzyce, nie chce się wychodzić... Na pewno spędzę tam jeszcze niejeden krakowski wieczór! A w te najbliższe, coraz chłodniejsze wieczory chętnie napiję się grzanego piwa...

Grzane piwo: 8,50 zł

Antycafe
ul. Sławkowska 12
Kraków






0 komentarze:

Prześlij komentarz